Trip to the town

Dobra! Wiem, nie mam dobrego wyczucia czasu wstawiając takie zdjęcia i to na dodatek teraz.. kiedy dzieje się za oknem to co się dzieje. Ale po prostu zjadły mnie wyrzuty sumienia, że przez tyle czasu nic nowego się tutaj nie pojawiło. Nie to, że straciłam pasję i zapał do prowadzenia bloga, ale jak można robić to co się kocha kiedy tak naprawdę chce się pozabijać wszystkich dookoła? I nie ma tutaj ani trochę przesadyzmu. Z kręcącymi się łezkami w oczach spoglądam na moją dawną opaleniznę ale z uśmiechem na twarzy wiem, że jestem chudsza o 8kg od tamtej pory. Zdjęcia greckie jeszcze z wakacji, mogłabym tam wrócić chociaż na parę dni. 
Ale wrócę do rzeczywistości: szarej, ponurej.. nie mówię już tutaj o samej pogodzie, bo ona najmniej wpływa na moje złe samopoczucie. Mam sporo do nadrobienia tutaj, zepnę się i o-b-i-e-c-u-j-ę poprawę, więc do następnego!

koszulka – Shana szorty – sh/diy torebka – Butik okulary/japonki/bransoletki – nn