Favourite set

Witajcie! Tak dużo się wydarzyło i dalej dzieje, że samo pisanie o tym zajęłoby mi przynajmniej godzinę. Może tak w wielkim skrócie: pracuję jako kelnerka, mam nowego współlokatora, podjęłam współpracę z osobą, która kręci krótkie filmy by później z nich mogły powstać reklamy, przy okazji jest grafologiem i wiele się dowiedziałam o sobie, jestem w szoku (to lepsze niż pójście do wróżki, serio!). Po za tym to korzystam z życia, cieszę się słońcem, które nieśmiało wychodzi i poprawia mi tym humor gdy mam gorsze dni. A! Muszę wspomnieć o najważniejszym, o moim nowym uzależnieniu: mieliście okazję jeść białe twixy? W biedronce leżał sobie jednego dnia taki samotny, przygarnęłam go jak szłam do kasy. Później wróciłam, nie było więcej i tak zaczęły się moje poszukiwania, nawet nie wiecie ile czasu poświęciłam na ich szukanie ale tak właśnie działa ta obsesja na ich punkcie. Teraz gdy tylko je zobaczę w biedronce od razu kupuję kilka – już hurtowo. Proszę Was, nie wykupcie mi wszystkich w razie czego :) Ale przejdźmy do konkretów:
Torebka w rozmiarze w jakim jeszcze nie miałam. Nie jest za mała, więc pomieści sporo rzeczy, ale też nie jest duża, więc nie muszę taszczyć wielkich wszędzie ze sobą. Pochodzi ze sklepu JAKA galanteria skórzana gdzie znajdziecie nie tylko piękne torebki, ale i portfele i plecaki. Te dziurawce są moimi ulubionymi spodniami, kosztowały parę złotych, a ja jak to ja musiałam je jakoś przerobić. Zrobiłam więc dziury w miejscu kolan, tym razem z obu stron. Naszyjnik to wszystkim znany łapacz snów. Uwielbiam ten motyw, jeden taki już wisi u mnie w pokoju od dawna, drugi natomiast będę nosić na szyi. Jaram się nim niesłuchanie, takie cudeńko zrobiła dla mnie Wiktoria, a jej strona to Made by Wiki. Jeżeli macie jakąś wizję naszyjnika, bransoletki, koszulki czy cokolwiek innego to śmiało do niej piszcie, niezła z niej zdolniacha :) No i na koniec najukochańszy sweter, w którym się chowam przed całym złem tego świata!
Zdjęcia wykonał mój brat, pierwszy raz takie poświęcenie! :)
ZAPOMNIAŁABYM O NAJWAŻNIEJSZYM! Mam dla Was ciekawą stronkę z kuponami i kodami promocyjnymi: Cuponation. Dzięki tej stronie możecie kupować kosmetyki dużo taniej, więc według mnie to super sprawa, ubrania a nawet usługi o połowę taniej. Wiecie już pewnie, że ja nie lubię przepłacać za rzeczy, więc taka strona jest zdecydowanie dla mnie, wchodzę na nią niemalże codziennie. Polecam i Wam. Dodatkowo też możemy sprawdzać jakie są aktualne promocje w owych sklepach. Agito – KLIK, kody Yves Rocher i wiele, wiele innych. Zapraszam Was tam.
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
spodnie, sweter – sh naszyjnik – made by wiki torebka – JAKA galanteria skórzana pasek – new yorker buty – new balance kolczyki – amberhurt

Biały Jeleń ŁAGODZENIE

a
Zapewne każdy z Was zna szare mydło Biały Jeleń. Wielka, nieporęczna gruba kostka – odrobinę nieprzyjemna w zapachu, niekończąca się i kojarząca mi się z mydłem dla starych ludzi. Oto przed państwem przyjemniejszy odpowiednik: hypoalergiczne mydło na bazie olejów roślinnych do skóry wrażliwej. Bez alergenów, parabenów i barwników, przebadane w kierunku atopii. Kształt normalnego mydła przez co używa się go zdecydowanie lepiej. Przyjemniejszy zapach, lepsze pienienie. Na mojej skórze nie pojawiają się dodatkowe krostki (co się zdarzało po używaniu zwykłego mydła lub różnych żeli do mycia twarzy). Polecam dziewczynom z wypryskami lub po prostu ze skórą wrażliwą. Już wiem, że nie mam zamiaru używać niczego innego.
b
Jestem zachwycona działaniem tego kremu. Szczerze sądziłam, że się u mnie nie sprawdzi. Mam bardzo suchą cerę ale i na dodatek z problemami, więc myślałam, że nie ma dobrego dla mnie kremu do twarzy. Już po pierwszym użyciu byłam zaskoczona, że może tak super nawilżać, a przy okazji nie sprawiać, że będą pojawiały się nowe krostki na twarzy. Jest genialny na noc, ale i na dzień. Jeżeli ktoś z Was szuka czegoś bardzo delikatnego, to z ręką na sercu polecam. Jest lepszy od tych wszystkich kremików Dove czy Nivea. Sprawdza się pod podkład/puder, a cera tak czy siak pozostaje super nawilżona (ale nie świecąca).
c
Płyn micelarny, który był najbardziej polecany przez markę. Zawsze używałam mleczka, bo wydawały mi się bardziej tłustsze a co za tym szło – lepiej radziły sobie z grubą warstwą tuszu do rzęs. Owszem, super jest to, że ma pH łez, ponieważ nie ma szans by coś zaszczypało podczas demakijażu. Natomiast nie wydaje mi się, że jest super pod względem pozbywania się całego makijażu. Muszę trzeć i trzeć by moje rzęsy w końcu były wolne od resztek tuszu. Kolejnym minusem jest to, że jest mało wydajny, użyłam go parę razy a już nie mam połowy. Mimo wszystko wciąż nie wysusza i wciąż jest hipoalergiczny, warto spróbować, testować.
d
Tego kosmetyku trochę się obawiałam. Bezzapachowy krem do rąk? No kurcze, kto takich rzeczy używa. Przecież wybieramy te, po których nasze dłonie będą pachnieć różami czy innymi kwiatkami lub owocami. Jako, że w pracy moje dłonie się strasznie niszczą, stwierdziłam, że jednak nie ma tego złego.. i chyba ten krem będzie dla mnie wybawieniem. Wciąż nie jestem przekonana, nawilża ale po paru minutach znów są suche. Moje dłonie się marszczą, szczypią i wyskakują na nich krostki, a ten hipoalergiczny krem ich nie ratuje, halo! Opakowanie jest duże i nieporęczne, torebka od razu wydaje się być cięższa.
e
Tamtaramtamtam! Przyjemny balsam do ciała, fajnie nawilża ciało i jestem z niego zadowolona. Szczerze to nie potrzebuję by moje ramiona czy nogi jakoś super pachniały: muszą tylko być po prostu super zadbane, nie przesuszone i przyjemne w dotyku. Ten balsam może mi to zapewnić. Trochę ciężko się wchłania, ale przecież warto sobie postać i poczekać w łazience w samej bieliźnie dla takiego efektu.