Lipsticks

Tym razem poświęciłam czas na pokazanie swojej kolekcji szminek/błyszczyków do ust (w sumie to jest druga część, pierwszą znajdziecie – TUTAJ). Poniższe pozycje możecie znaleźć głównie w drogeriach, także zapraszam do obejrzenia, poczytania. Mam nadzieję, że takie kosmetyczne posty też Wam się podobają. Oczywiście głównie będę się skupiać na stylizacjach, ale raz na jakiś czas będzie coś w tym stylu. Dla każdego coś innego.

DSC_0005-horz

Essence – nr. 21 Tres Chic, ok 9 zł – piękne bordo, intensywniejsze niż widać na prawym zdjęciu, wystarczy przejechać parokrotnie szminką po ustach. Trwałość oceniam na bardzo dobrą, tak samo intensywność odcienia. Jestem zadowolona i polecam.

DSC_0008-horz

Wibo nr. 4 Glossy Nude ok. 13 zł – na słowo nude reaguję od razu pozytywnie! Więc jeśli gdzieś jest zapisane od razu jestem zainteresowana produktem. Zachwyciłam się tym delikatnym, pudrowym różem i bez wahania wzięłam szminkę i kredkę w tym samym odcieniu. Efekt jeszcze lepszy jak przypudruję na koniec usta.

DSC_0015-horz

Miss Sporty nr. 174 Seduction ok. 9 zł – jak widać kolor już nie jest mocno napigmentowany. Nie przeszkadza mi to, używam tej pomadki jeśli chcę super nawilżyć usta a nie chcę by moje usta aż tak zwracały uwagę (wyjątkowo). Im więcej razy przejadę po ustach tym kolor mocniejszy rzecz oczywista. Do tego konturówka i jest idealnie.

DSC_0017-horz

Sensique nr. 137 Caramel Crush ok. 9 zł – miałam zawsze problem ze znalezieniem idealnego nudziaka na usta, zawsze moje wargi wyglądały super dziwnie. Aż pokusiłam się na, uwaga.. błyszczyk! Przecież ja nienawidzę jak mi się coś świeci a co dopiero lepi na ustach. Podjęłam ryzyko i nie żałuję, moje usta w końcu wyglądają okej w połączeniu z tym cielistym kolorem.

DSC_0018-horz

Eveline nr. 711 Vibrant Cherry ok. 13 zł – to jest właśnie idealny przykład tego jak kolor sztyftu może zwieść człowieka. Myślałam, że jest to intensywna czerwień (taka powinna być każda czerwona szminka) a tu totalny niewypał. Bardzo jasny, prześwitujący, powiedziałabym, że wyblakły. Jeśli ktoś lubi takie totalnie zgaszone kolory to okej, ale nie dla mnie.

DSC_0021-horz

No name ok. 2 zł – to był właśnie jeden z tych momentów kiedy lądujesz w jakimś chińskim (lub tego typu) sklepie i masz ochotę kupić, przetestować z ciekawości jakieś badziewie. Te słowo też nie jest tutaj przypadkowe, bo to naprawdę badziew. Kolor intensywny, wręcz perłowy i za to plus ale jakby to napisać.. raczej to nie jest odcień dla mojej ‚ciemnej’ urody.

DSC_0023-horz

Revolution 100% Vamp ok. 5 zł – moje szczęście sięgnęło zenitu gdy odkryłam, że w moim rodzinnym mieście jest drogeria gdzie mogę dorwać kosmetyki z Revlona i Makeup Revolution. Każda wizyta oznacza właśnie moje odwiedziny tego sklepu i wyjście nie z pustymi rękoma. Ta szminka chodziła już za mną od dawna, głównie w internecie ale nie wiedziałam jak z intensywnością koloru. Z lewej strony mamy czarny, natomiast z lewej już fioletowy (niestety). Jestem zawiedziona bo liczyłam na super czarne usta. Mimo wszystko kolor jest super, szminka mogłaby być bardziej zbita by nie rozjeżdżała się tak na boki podczas aplikacji, ale przecież nie ma problemu z którym nie poradziłaby sobie kredka.

DSC_0025-horz

Wibo nr. 1 Glossy Temptation ok. 9 zł – delikatny, przygaszony róż znów. Nie błyszczy się sztucznie a nawilża usta. Po raz kolejny polecam przypudrowanie warg pudrem, w sumie w każdym przypadku.

DSC_0028-horz

Essence nr. 5 Dare To Be Nude ok. 10 zł – to jest właśnie przykład nudziaka który sprawia, że usta wyglądają strasznie niekorzystnie. Wypełnienie warg, jeśli się obrysowało kontur kredką jak najbardziej, ale żeby samą pomadką potraktować usta – nie, nie, nie. Myślę, że odważni mogą go potraktować jako korektor do mocnego krycia.

DSC_0030-horz

MUA Makeup Academy Lipstick nr. 1 ok. 6 zł – intensywny, trwały mocny odcień. Bingo! Szminkę zamawiałam przez internet podczas większych, kosmetycznych zakupów, zaryzykowałam i trafiło się idealnie. Jest to moja ulubiona, czerwona szminka, do mojej ciemnej urody jak znalazł.

DSC_0032-horz

Lovely nr. 2 Colorwear ok. 8 zł – jestem zdania, że niektóre marki nie powinny brać się za produkowanie szminek. Albo przynajmniej tak dziwnych odcieni. Tą szminkę kupiłam w szale poszukiwań tej idealnej, jednak zawiodłam się, ale nie tak mocno, gdyż w głębi wiedziałam, że ta firma mnie zawiedzie (oczywiście jeśli tylko chodzi o pomadki). Nie używam w ogóle, może gdy kiedyś znajdę na nią pomysł, kto wie..

DSC_0034-horz

Sensique nr. 135 Creme Brulee ok. 9 zł – bardzo ciekawy odcień, niby fiolet, niby brąz, niby nude. Znów błyszczyk, ale tak jak pisałam wyżej, mogę się przekonywać powoli do takiej postaci mazi na ustach. Neutralny, nie rzucający się kolor, jeden z ulubionych.