Lipstick-holic

Nie jestem pewna ile dokładnie było postów na temat szminek, pomadek i konturówek do ust na blogu, ale mogę od razu zagwarantować, że to nie jest ostatni. Odkąd stworzyłam posta w kolekcji powiększyło się co najmniej o 5 dodatkowych! Także niedługo pojawi się kolejny, jestem uzależniona od noszenia ‚koloru’ na ustach, wyglądam dość nijako jeśli nie mam pomalowanych ust, nawet może to być cielisty odcień, ale zawsze coś. Jak zawsze opisałam swoje odczucia i dodatkowo ceny dla zainteresowanych. Poniżej linki do poprzednich postów.

LIPLINERS

LIPSTICKS

KISS MY LIPS

dsc_0004-tile

Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick Kissproof nr. 10 ok. 20 zł – za tym szalenie oryginalnym kolorem rozglądałam się od dawna. Słyszałam już różne określenia tego koloru, ale głównie to szary lub trupi. Choć przepięknie pachnie, fajnie się go nakłada i ma witaminę e, to mała wada jest taka, że ciut wysusza te usta. Co prawda nie jest to uciążliwe, bo tego się nie czuje i nawet na pierwszy rzut oka nie widać. Szkoda, że cena tak wysoka jak na tą markę.

dsc_0007-tile

Golden Rose Velvet Matte Lipstick nr. 28 ok. 12 zł – ten fiolet jest tak intensywny, że jak nakładam go bezpośrednio na usta to moja twarz nabiera tak upiornego wyglądu, że zaskoczenie jest ogromne. Polecam bardziej do opalonej cery, niestety zimą wyglądam ‚za surowo’ więc chętnie przygaszam sobie ten odcień nakładając np. róż na niego i efekt jest boski. Wciąż fiolet, ale już nie tak intensywny.

dsc_0009-tile

Golden Rose Matte Lipstick Crayon nr. 16 ok. 12 zł – grube kredki, choć ciężko się nimi wyrównuje linie na ustach, są chyba najbardziej trwałymi pomadkami na usta. Ja jestem bardzo zadowolona z ich wydajności, chyba nigdy mi się nie skończą! Ten różowy, intensywny kolor to coś za czym szczególnie nie szalałam, ale przecież raz na x czasu mogę sobie pozwolić na tak wyrazisty kolor, tylko wtedy ubrania ciemne.

dsc_0012-tile

Golden Rose Matte Lipstick Crayon nr. 01 ok. 12 zł – ta marka jest najlepszą z jaką miałam kiedykolwiek do czynienia. Te wszystkie L’Oreal’e, Bourjois itp. mogą się schować. Ten brąz jest mistrzostwem świata, nie ważne, że moja twarz nabiera jeszcze więcej gburowatości, kocham ten kolor! Nie wysusza ust (jakby je nawilża pomimo matowości), jest bardzo dużo odcieni do wyboru i jest poręczny.

dsc_0014-tile

Golden Rose Velvet Matte Lipstick nr. 02 ok. 12 zł – bardzo podoba mi się pudrowy róż na ustach, jest to jeden z najbardziej naturalnych odcieni, delikatny ale i z efektem. Odnoszę wrażenie, że nude odchodzi do lamusa, a teraz właśnie te odcienie różu będą rządzić. Mat, czyli tak jak lubię. Jest super także do mieszania go z innymi kolorami, dzięki swojej naturalności doskonale ‚uspokoi’ inne kolory.

dsc_0016-tile

Sensique Matte Fits Perfectly nr. 406 ok. 10 zł – niestety kolory nie są tak intensywne jak na końcówkach kreski. Napigmentowanie bardzo słabe, także tu będzie delikatny efekt dodatkowo trzeba się namachać ręką by nie było żadnych prześwitów. Minus też jest taki, że ta kredka posiada taką grubość, że nie ma nigdzie żadnej temperówki tej grubości. Pytałam w internecie, drogerii ale nikt nie potrafił uzasadnić dlaczego nie ma takich temperówek. A więc jaki jest sens robienia takiej grubości kredek? Pic na wodę?

dsc_0021-tile

Wibo Million Dollar Lips, nr. 1 ok. 12 zł – przypadkowo odkryłam ten matowy błyszczyk (o ile tak skrajnie mogę powiedzieć), nie jestem pewna czy to jakaś nowość czy już od dawna te pomadki są na półkach. Kolor – brudny, zgaszony róż, czyli tak jak lubię. Na opakowaniu jest zaznaczone, że utrzymuje się do 4 godzin, jest to trochę prawda i trochę nie. Utrzyma się i dłużej, tylko gdzieś do 2 godzin będzie wyglądać ładnie na ustach. Wysusza usta niesamowicie, robi się nieprzyjemna skorupa na ustach i ciągle odnosi się wrażenie, że coś jest na ustach. Nie wspominając już o zmyciu pomadki albo ewentualnych poprawkach, udręka. Może nie na wszystkich działa tak samo, dla samej ciekawości można zdobyć jeden egzemplarz (dostępny w 4 odcieniach).

dsc_0019-tile

Sensique Matte Fits Perfectly nr. 407 ok. 10 zł – ten brąz w porównaniu do tego wyżej jest delikatniejszy, właśnie ze względu na te prześwitywanie. W sumie w tym jednym przypadku wychodzi na plus, bo tej kredki mogę użyć gdy nie chcę aż tak mocnego efektu. Kredka jest miękka i nie aż tak poręczna.

dsc_0018

Laura Conti Vital Lip Balm ok. 12 zł – chyba takie balsamy regenerujące na usta kupuje się głównie w okresie jesienno-zimowym. Ja swoje pomadki ochronne, balsamy gubię po torebkach albo kieszeniach, więc takie okrągłe jajko już jest o wiele trudniej zgubić – uwierzcie mi, nie raz się zastanawiałam co mnie tak uwiera w kieszeni kurtki. Przyjemny zapach, fajna aplikacja (lepsze jajko niż piłka) i delikatny odcień różu.