Sensilis & Annabelle Minerals

 

13419159_1035151706573880_8274406609933653836_n

Ritual Care SENSILIS to mus łagodnie oczyszczający twarz. Usuwa makijaż i delikatnie oczyszcza bez przesuszenia, w kontakcie z wodą jego konsystencja przekształca się w miękką piankę. Zawiera ekstrakt z Mimozy dzięki czemu działa przeciw zaczerwienieniu i uspokaja nawet najbardziej wrażliwą skórę, a wyciąg z bambusa pobudza regenerację komórek. Sam żel jest według mnie bardzo, bardzo wydajny i miałam go długo, wystarczy odrobinę wcisnąć pompkę i dosłownie małą kropelkę wmasować w twarz. Sam żel jest jasno różowy ale zapach strasznie mnie denerwował, na swój sposób był dla mnie nieprzyjemny i nawet nie wiem z czym mogłabym go porównać. Czy kosmetyk jakoś pomógł mojej skórze? Na pewno nie zaszkodził i był delikatny (tak jak zakładał od początku) dla mojej wrażliwej cery. Polecam sprawdzić inne kosmetyki tej marki, na stronie internetowej – KLIK albo chociażby w drogeriach, np. hebe.

DSC_0002

Pewnie większość wie, że Annabelle Minerals to kosmetyki mineralne, co wynika zresztą z samej nazwy. Nie są testowane na zwierzętach, zapewniają ochronę przed UVA i UVB, mają tylko 4 składniki i 100% składników mineralnych. Ja miałam okazję przetestować dwa produkty, puder matujący PRETTY MATT oraz róż do policzków w kolorze ROSE.

DSC_0003

Puder sprawdził się u mnie bardzo, bardzo dobrze. Jest niesamowicie wydajny, mam wrażenie że nigdy się nie skończy. Aplikacja jest przyjemna, choć na początku wydawało mi się, że jest męcząca, wystarczy po prostu znaleźć najlepszy sposób, ja robię to tak: odkręcam przykrywkę, nasypuję na wieczko odrobinę pudru i pędzlem zbierając puder nakładam na twarz – czynność powtarzam. Wszystko wykonuję jedną ręką więc idzie mi naprawdę szybko. Fajnie matuje i super się rozprowadza.

DSC_0005

Niestety samo opakowanie oceniam na wielki minus. Plastik jest tak sztuczny, że denerwuje mnie sam odgłos odkręcania. Napisy na wieczku starły mi się całkowicie już po paru dniach. Choć kosmetyk jest świetny, opakowanie mogłoby być bardziej dopracowane. Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej dobre, ponieważ jest minimalistyczne jednak efekt ucieka gdy się dotyka opakowania.

DSC_0009

Może na zdjęciu tego nie widać, ale róż jest w tak słodkim kolorze, że pierwsze skojarzenie z nim to taka słodka laleczka z różowymi polikami. Co prawda jestem większą fanką bronzerów niż różów, ale tego mogę używać nawet na powieki. Ten, ze względu na wydajność, o której pisałam wyżej, może będzie mi starczyć już do końca życia :)

Kosmetyki Annabelle Minerals możecie kupić TUTAJ

Fake fur

Trochę mnie tu nie było, ale z małą pomocą postaram się wrócić do regularnych postów. Jak wiadomo okres zimowy jest tym z najgorszych i najtrudniej wyjść na zdjęcia. Na studiach rozpoczął się właśnie gorący okres więc dodatkowo nie ma czasu, ale wystarczy dobra motywacja, którą mam ja :)

Pasek z ciężką klamrą chodził za mną od dawna, kiedy zobaczyłam go na wyprzedaży poczułam, że mam niezłego farta. Lekko ocieplane traperki towarzyszą mi calutką zimę. Bluzka natomiast jest zupełnie w moim kolorze od BeLoved którzy mają też inne do wyboru, w dotyku jest sto razy przyjemniejsza niż te wszystkie sieciówkowe a’la bluzeczki. Przejrzyjcie sobie całą ofertę, na pewno znajdziecie rzeczy dobrej jakości.

Za zdjęcia dziękuję Patrykowi, którego teraz już zamęczę na śmierć!

DSC_0015

DSC_0019

DSC_0010

DSC_0026

DSC_0031

DSC_0038

DSC_0013

DSC_0022

DSC_0041

DSC_0037

czapka, kurtka – sh spodnie – reserved buty – ccc bluzka – beloved pasek, szal – h&m choker – stradivarius

Wishlist

 

page-1

1. KLIK 2. KLIK 3. KLIK 4. KLIK 5. KLIK

Kto nie kocha matowych pomadek? Pragnę mieć wszystkie odcienie świata, wliczając również te szalone kolory jak zielony, niebieski, czarny. Nie raz przekonałam się, że bez małej torebki w której zmieści się portfel i parę kosmetyków życie jest o wiele trudniejsze. Bluzy, bluzki nie zakrywające nawet pępka wyglądają super do spodni, spodenek i spódnic z wysokim stanem. Miłość czokerowa trwa, nie potrafię się z nimi rozstać i tak samo nie potrafię ich zliczyć. Bluzki z regulowanym wiązaniem są o milion razy lepsze od tych tandetnych paseczków na dekolcie, których chyba nigdy nie rozumiem i nigdy nie będą kojarzyły mi się z kobiecością.