Trychoxin – magiczne ampułki

A więc co to jest? O co chodzi? TRYCHOXIN – knowledge from pharmacy. To nic innego jak ratunek dla naszych włosów. Często słyszę, że dziewczyny skarżą się na wypadanie włosów, sama mam albo raczej – miałam ten problem. Suplementy diety w tabletkach to jedno, sama stosowałam i może efekt jakiś tam jest, to trzeba im pomóc. Ampułki! Nigdy nie stosowałam, była to dla mnie nowość i dlatego stałam się mega ciekawa efektów, czy to naprawdę działa, czy warto spróbować i czy dam radę się pilnować by regularnie ich używać, cóż.. nie jestem systematyczna.

Przedstawiam Wam produkt, z którym się polubiłam i który naprawdę działa. Zacznę od opakowania, klasyczne, więc to mnie do niego już przyciągnęło. Po otwarciu jest jeszcze lepiej – rządek ampułek które tylko czekają na swoją kolej w użyciu. Jest ich w opakowaniu 12, czyli starczy na 24 aplikacje. Jest to kuracja dla wzmocnienia włosów słabych i wypadających, a także zapobiega wypadaniu włosów i wspomaga ich odrost oraz pomaga im odzyskać zdrowy wygląd. Dla mnie bomba, bo jak wiecie niedawno poszłam na całość i rozjaśniłam niemal wszystkie włosy, to był dla nich mocny cios.

Ze względu na ilość ampułek wychodzi, że jest to miesięczna aplikacja. Używamy 6 dni w tygodniu i robimy sobie 1 dzień przerwy. Jak widać ampułki mają atomizer, genialna sprawa bo wiele takich kuracji czegoś takiego nie ma. Ale najlepsze w tym wszystkim jest i tak to, że na buteleczce jest dokładnie zaznaczona linia połowy ampułki jaką mamy spryskać skórę głowy, 4,5 ml.

Teraz trochę o składzie, by nie wyszło że to wszystko jest wyssane z palca. Kwas oleanolowy, apigenina, arginina, witamina PP, vanillyl butyl ether, biotyna, peptide, biotynylo-GHK i ekstrakt z imbiru. Brzmi dziwnie prawda? Ale te wszystkie składniki naprawdę robią cuda, można nawet poczytać o nich w internecie lub niżej na zdjęciu, bym Was tutaj nie męczyła samą nauką. Oczywiście ampułki nie spłukujemy, wmasowujemy ją w skórę głowy od 1min do 2min.

Teraz napiszę o moich odczuciach, efektach i doświadczeniu z tą kuracją. Jak pisałam wyżej, nie jestem systematyczna i często zdarzało mi się zapomnieć o spryskaniu włosów, to raczej nie był koniec świata, bo efekty i tak są ogromne. Włosów wypada o wiele mniej, są gładkie, ładnie wyglądają, moja skóra głowy też wygląda na zdrowszą i na pewno same włosy są o wiele mocniejsze! Czy zobaczyłam jakieś nowe włosy? Niekoniecznie, ale to nie znaczy że ich nie ma, bardzo możliwe, że u każdego będzie inny efekt, wszystko zależy od kondycji włosów.

Na koniec przechodząc do plusów i minusów, powiem tak: plus za zapach! Mogliby z tego robić perfumy, bardzo słodziutki, przyjemny, a do tego kuracja w ogóle nie przetłuszcza włosów, czego się bardzo bałam. Minusem natomiast jest to, że po spryskaniu głowy i wmasowaniu, skóra czasem bardzo swędziała i było mi w nią gorąco. Zapewne te wszystkie składniki tak wsiąkały, więc to było do wytrzymania, ale i tak uznaję to za mały minus.

Apropo pomocy o której pisałam na początku, fajnie mieć właśnie taką pomoc – szampon z tej samej serii, o takim samym pięknym zapachu. Żelowa konsystencja, bardzo wydajny, do tego ta pompka i poręczne opakowanie. Zachęcam Was do zakupu takiego zestawu z kuracją, wiadome że nie używa się tego ciągle, ale raz na rok, pół roku warto zainwestować w taką kurację bo efekty są a przecież o to tu nam, dziewczynom chodzi. Zdrowie, wygląd, piękno 🙂 Jeśli chcecie jeszcze więcej poczytać, dowiedzieć się to zapraszam Was na stronę – TUTAJ.